Kocham cię, I love you, Te amo – czyli miłość niejedno ma imię

Wysyłam bratu życzenia. Brat odpowiada:

Screenshot5

Mąż melduje żonie, że dotarł na miejsce:

SCreenshotRev

I jeszcze notka od córki:

postit

Choć słowne wyrażanie uczuć w dużej mierze zależy od osobowości, a sama jestem największą przeciwniczką uogólnień, wszyscy jesteśmy w tej kwestii trochę zaprogramowani przez kraje, w których się wychowaliśmy i języki, którymi operujemy na codzień. Jak wytłumaczyć wymienianie się z dorosłym rodzeństwem „I love you” zamiast „kocham cię”? To proste. W naszej rodzinie nie mówiło się “kocham cię”. Chyba to było za duże słowo, dziwne trochę, podejrzane? Zdecydowanie zarezerwowane na specjalne okazje, wyjątkowe okoliczności, jak rocznica ślubu, szkolny program na Dzień Matki, osiemnastka, może pożegnanie na lotnisku? Zamiast mówienia miłość była okazywana – zaufaniem, gotowością do pomocy, pracą i poświęceniami.

Ameryka to trochę to zmieniła. Tu ludzie bardziej kochają się w słowach. W dorosłym życiu częściej zdarzało mi się usłyszeć “kocham cię” od najbliższych. Jakie fajne uczucie. Jakie fajne słowa. Czy to amerykańskie “I love you” pomogło przełamać tę barierę?

Amerykańskie „I love you”… Trochę nadużywane, trochę spowszechniałe, trochę oklepane. „I love you all!” krzyczał parę dni temu do wyborców Donald Trump po wygranej w New Hampshire. I love you pasuje do kawy, do SMS-a, do każdej kartki i notki, do pożegnania, podziękowań i przeprosin, do każdego podarunku, no i oczywiście do miśków i czekoladek. Choć trochę wyświechtane i zdaje się, że do pięt nie dorasta szlachetnemu polskiemu „kocham cię”, to jakoś je polubiłam. Bo czy nie lepiej usłyszeć sto „ajlowjus” niż nie doczekać się zarezerwowanego na specjalną okazję „kocham cię”? I tak amerykańskie “I love you” pomogło polskiemu “kocham cię”. Bo podobnie jak Polacy w Ameryce zaczęli życzyć sobie miłego dnia (od amerykańskiego „Have a nice day!), tak i chyba dzięki Amerykanom kochają się bardziej.

napkin

Odrębny akapit należy poświęcić hiszpańskim “Te quiero” i “Te amo”. Tak, tak, kochliwi Latynosi mają dwa, a nawet więcej zwrotów wyrażających miłość. Te quiero to normalne “I love you”, może tylko ma w sobie trochę więcej miłości? Te quiero mówi babcia, żegnając się z wnukami, Te quiero mówi mąż do dzieci, wysadzając je pod szkołą, Te quiero można powiedzieć przyjaciółce i bliźniemu swemu. Żeby było bardziej poplątanie, „querer” oprócz „kochać” oznacza również „chcieć”. Te amo zaś zarezerwowane jest dla miłości romantycznej i dla kochanków. Jest naprawdę wzniosłe, poetyckie i górnolotne, i na pewno rzadziej spotykane niż „te quiero”. Można też powiedzieć „Te quiero mucho y te amo”, czyli coś w stylu „bardzo cię kocham i miłuję”. A nie mówiłam, że kochliwi?

cards

Moje dzieci, choć myślą po amerykańsku, żeby sprawić mi przyjemność, wyrażają uczucia po po polsku i takie cuda z tego wychodzą. Uwielbiam to!

card

Podsumowując, nieważne w jakim języku, kochajmy się!

Teraz wasza kolej. Jak się mówi „kocham cię” w waszych krajach i językach?

Reklamy

4 thoughts on “Kocham cię, I love you, Te amo – czyli miłość niejedno ma imię

  1. Ciekawy wpis – akurat na jutrzejsze Walentynki :).
    Świat jest mały i ten zwyczaj na dobre zadomowił się już w Polsce – w szkole wystawiono nawet oficjalnie skrzynkę, do której można wrzucać walentynkowe kartki.
    Pozdrowienia 🙂

  2. Mój Mąż rzadko obdarza mnie mięciutkim i seksownym „Ljublju ciebia”, za to kilkanaście razy dziennie słyszę od niego „Kocham cię” i „I love you”… Angielski to język, w którym komunikowaliśmy się od samego początku, mamy jakąś dziwną barierę, żeby mówić ze sobą po rosyjsku, ale co ciekawe, nie ma bariery z polskim, więc ten język powoli wymywa angielszczyznę z naszej komunikacji. Choć zdarza nam się tworzyć konstrukcje pol-ang-rus… I kłócimy się też po angielsku 😀
    Co do form angielskich to jeszcze to nieszczęsne „Luv ya” lub w wersji ekstremalnej „Luv ya b*tch” w dzisiejszych czasach, powtarzane przez nastolatki w filmach, całkowicie odbarwia to, co miało niby wyrazić.
    No cóż… miłości (prawdziwej) życzę!

  3. No powiem Ci, ze u mnie tez tak jakos jest, ze „I love you” nie jest rowne polskiemu „kocham Cie”… Jakos latwiej przechodzi przez gardlo i nie jest tak intymne jak to polskie. A moze to pozostalosc polskiej kultury, w ktorej takie slowa nawet zony slysza kilka razy w zyciu ??? kto to wie 🙂
    P.S. uwielbiam multikulturowosc Waszej rodziny… to niesamowite jaki potencjal i wspanialy start dajecie swoim dzieciom, ktore nie dosyc, ze mowia w 3 jezykach ale rowniez poznaja i mieszaja 3 kultury, dzieki czemu beda bardziej otwarte na swiat.

  4. U mnie w domu nigdy się nie mówiło „kocham cię”. Ja na pewno nie usłyszałam tego od rodziców, ani sama bym tego im nie powiedziała. Za to D., jak na Amerykanina przystało mówi mi „I love you” jakieś 50 razy dziennie, czy to w wiadomości na facebooku, czy krzycząc z pokoju obok. Ja sama już tak przyzwyczaiłam się do tego, że ciężko mi samej nie wyznawać mu miłości kilkanaście razy dziennie. Ale gdy czasami go najdzie i powie mi „bardzo cię kocham”, ze swoim amerykańskim akcentem, to aż mi łzy wzruszenia stają w oczach ❤ Kocham Cię ma moc!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s