Jesteście serdecznie niezaproszeni

– Mama, tata cię woła, pan Stan jest w drzwiach – Duża z przejęciem wbiega do kuchni.

Nie śpieszę się do drzwi. Stan jest u nas częstym gościem spontanicznie podrzucającym mi swoje dzieci na godzinkę, półtora, pewnie błędnie wychodząc z założenia, że skoro już mam czwórkę, to dodatkowa dwójka nie robi mi różnicy. Stan jest muzykiem. W ciągu dnia, gdy żona pracuje, zajmuje się dziećmi, a wieczorami gra muzykę na żywo w ekskluzywnej restauracji. Na naszej sztywnej ulicy, wśród drętwych sąsiadów (o innym sąsiedzie co nieco pisałam tu), Stan jest powiewem normalności. Zawsze krzyknie „hi”, zagada, parę razy nawet wypiłam z nim kawę.

Tym razem w drzwiach stoi bez dzieci. Rozmawia z mężem, lecz oboje mają zmieszane miny. Ze szczątków rozmowy dolatuje mnie słówko „urodziny”.

– Wiesz Dżoana, wspominałem wam o tej imprezie, nie jestem pewny, czy pamiętacie, ale… chciałem powiedzieć…, że to będzie tylko dla dzieci z klasy córki. Żona nawrzeszczała na mnie, że nie ma tyle miejsca, że powinienem najpierw z nią skonsultować… Więc… no… wiecie…

Chwilę jeszcze zajmuje mi zrozumienie, że on przyszedł, żeby nas… wyprosić? odprosić? Upewnić się, że nie przyjdziemy!

– E tam, Stan, nie przejmuj się, nie przyjdziemy – silę się na ten sam amerykański luz, którym z reguły emanuje Stan. Prawdę mówiąc, w tej chwili naprawdę wydaje mi się to zabawne.

party

Gdy za Stanem zamykają się drzwi, najpierw parskam śmiechem. Mąż z dezaprobatą przewraca oczami. Refleksja przychodzi po chwili, przy kawie. Nie lubią nas? Za dużo nas? Czy ostatnio dzieci źle się tam zachowywały? Za długo siedzieliśmy? Może prezent był za skromny?

– To byłoby nie do przyjęcia w mojej kulturze – kiwa głową mąż. – Dostawia się kilka plastikowych krzeseł i załatwione.

– Ja też nigdy się z czymś takim nie spotkałam – wysilam pamięć. Albo zapraszasz, albo nie. Ale jak raz zaprosisz, to już nie odpraszasz.

Nie mam żalu do Stana. Stan jest naprawdę „cool”. Jednak  w uszach dźwięczy „żona na mnie nawrzeszczała”. Żona jest Azjatką, młodsza od niego o przynajmniej dwadzieścia lat. Zawsze wydawała mi się spoko, choć nie mam z nią wiele do czynienia.

Czy uważacie, że odmienność kulturowa usprawiedliwiałaby taki incydent?

Reklamy

7 thoughts on “Jesteście serdecznie niezaproszeni

  1. Z dwojga złego lepiej że przyszedł zawczasu niż zostać wyproszonym przed drzwiami. Trochę dziwna sytuacja, dorośli zrozumieją że niektórzy mają różne podejście do życia. Dzieci nie koniecznie będą wiedziały o co chodzi. Dobrze podjeść do tym z poczuciem humoru a nie siedzieć i zastanawiać się czemu jest tak a nie inaczej. W odwrotnej sytuacji lepiej pokazać klasę i zaprosić i nie odpraszać potem

  2. Nie ma co wyplbrzymiać tej sprawy. Zapomnieć Stan jest cool, jego zona też. A Polacy nigdy niezrobiliby czegoś takiego, bo są fałszywi. Ta cała Polska gościnność to jedna wielka obłuda, jeszcze drzwi za sobą nie zamkniesz, a już Cię obgadują. Kurwy.

  3. W momencie, gdy Stan miał wyjawić o co chodzi pomyślałam, że masz takiego sąsiada jak jeden z moich, któremu zdarza się stwierdzić, że miał trudny dzień, nie wyrobił się i że obiecanych hamburgerów na ich imprezie grillowej nie będzie i w ogóle, że nawet obiecanego kurczaka nie będzie i w zasadzie, czy ja mogłabym przynieść chleb na jego imprezę, mimo, że zadeklarowałam się już przynieść sałatkę i ciasto 😉 I w zasadzie najlepiej by było, żeby „dupę szkłem utrzeć”… jak to mawia jedna moja znajoma

    … odpraszania jeszcze na szczęście nie doświadczyłam i myślę, że to tylko wymysł tej kobitki. Miałam trochę styczności z Azjatami i wiem, że dla nich takt nie jest priorytetem. Liczy się skuteczność. A celem w tym przypadku było mała liczba gości 😉

  4. Zgadzam sie, ze trzeba po prostu zapomniec i nie przejmowac sie tym, choc sytuacja glupia, szczegolnie, ze Stan wiele razy zostawial Ci dzieci i jego zona jakos nie zastanawiala sie, czy masz miejsce czy nie 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s