Lepsza od salsy teściowej… MOJA zielona salsa

Gdyby istniały jakieś blogowe fanfary, to na pewno by teraz rozbrzmiały. Zatem uwaga, uwaga! Tutu rutu tutu tuuuu! Dziś zdradzam przepis na moją słynną salsę verde, czyli zieloną salsę!

Kto zna kuchnię meksykańską (tę prawdziwą), ten wie, że salsy to podstawa. Jest ich niezliczona ilość: salsa ranchera, salsa de tomatillos, pico de gallo, salsa de chile de arbol, salsa de chile guajillo, salsa de tamarindo, żeby wspomnieć tylko te, które najczęściej przewijają się na stołach krewnych. Najsmaczniejsze danie, najlepszy kawał mięsa, najwymyślniejsze tacos są niczym, jeśli nie towarzyszy im dobra salsa, a najlepiej ze dwie do wyboru.

Zanim wgłębimy się w tajniki przygotowania tej prostej jak drut salsy, pozachwycajmy się jeszcze przez moment faktem, dlaczego to właśnie MOJA salsa jest bezkonkurencyjna:

  • Moja salsa zamawiana jest na biesiady rodzinne przez rodowitych Meksykanów;
  • Każdy Polak, który spróbuje mojej salsy, chce więcej i więcej, oraz dopytuje, jak to się robi;
  • Moja salsa otrzymała komplement najwyższej rangi: mąż – Meksykanin powiedział, że jest lepsza niż salsa jego matki (docenić to może tylko ten, kto zna meksykańskie rodziny i pozycję, jaką zajmuje w nich matka).

Po tym skromnym wprowadzeniu pora zakasać rękawy. Będziemy potrzebować 8-9 świeżych, ładnych, średniej wielkości tomatillos, 2-3 średnie chiles serranos oraz 2 ząbki czosnku. Oprócz tych trzech niezbędnych składników są jeszcze dwa opcjonalne: biała cebula i cilantro (polska nazwa: kolendra).

Tomatillos wyglądają jak zielone pomidory i mają papierową skórkę. Uwaga, to NIE są zielone pomidory! W internecie spotkałam się z polską nazwą „miechunka peruwiańska”, lecz nie gwarantuję, że to jest to samo. Podobnie chiles serranos to NIE są papryczki jalapeños. Żeby nie było wątpliwości, składniki mają wyglądać tak:

tomatillos serranos

Myję i osuszam serranos i tomatillos (obrane z papierowej skórki). W międzyczasie rozgrzewam sobie patelnię do podgrzewania tortilli (hiszp. comal) oraz nastwiam piekarnik na fukcję opiekania (ang. broiler).

Na środek patelni kładę serranos, a bardziej po bokach ząbki czosnku (nie trzeba obierać). Małą blaszkę wyścielam folią aluminiową, układam tomatillos i wkładam pod opiekacz (zaledwie dwa-trzy cale od ognia) na około 7 minut, przewracam, opiekam z drugiej strony kolejne 5 minut. Tomatillos POWINNY mieć czarne placki z obu stron. Serranos będą skwierczeć i strzelać, również należy je obrócić, aby uzyskać efekt czarnych placków z obu stron. Czosnek na patelni ma lekko zmięknąć, nieco się poczernić, aż papierowa skórka będzie odchodzić sama.

tomatillos2 serranos2tomatillos3

Dalej pozwalam wszystkiemu ostygnąć jakieś 10 minut. Tomatillos przez ten czas wypuszczą sok. Odkrajam ogonki z serranos. Do blendera wkładam kolejno: czosnek i serranos, pulsuję kilka razy (jeżeli w tym momencie gorąco-ostry powiew odrzuci cię od blendera, to znaczy, że wszystko zrobiłeś dobrze). Dalej dorzucam po trzy tomatillos i pulsuję parę razy. Zlewam cały sok z tomatillos. Wsypuję około jedną płaską łyżeczkę soli. Teraz wciskam guzik „blend” (mieszaj), ale nie na długo. Salsa nie powinna być zbyt płynna, powinna mieć raczej „chropowaty”wygląd, z charkterystycznymi kawałkami czarnej skórki.

blender

Tak przygotowanej salsie pozwalam sobie postać i ostygnąć do końca. Przed podaniem można dodać do niej drobno pokrojoną białą cebulę i posiekane cilantro. Bez cebuli trzymam ją w lodówce do pięciu dni.

Jak to się je? Maczanie czipsów kukurydzianych w salsie to tylko jedno z setek jej zastosowań, najmniej chyba meksykańskie. Ja podają ją do jajek, kurczaka, steka, tacos z serem, quesadillas, sopes.

Uwaga,meksykańska salsa POWINNA być ostra. Jeśli nie jesteś na to gotowy, użyj na początek dwa serranos. Obchodź się ostrożnie z serranos, podobnie jak z innymi papryczkami chili (na przykład nie pocieraj oczu po dotykaniu ich).

Buen provecho, smacznego, enjoy!

salsa3

 

 

 

 

 

Reklamy

One thought on “Lepsza od salsy teściowej… MOJA zielona salsa

  1. Kiedy nadejdą lepsze czasy w sekcji warzywnej w supermarketach to na pewno spróbuję zrobić. Uwielbiam ostre smaki (choć mój żołądek nie). 🙂 🙂
    Na razie poratuję się dipem z lidla.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s