Narwałam bzu, naszarpałam

Wsadziłam głowę w bez sąsiadki. Dosłownie.

– Co ty robisz, mama? – zdziwiła się Mała.

– Wącham. – odpowiedziałam, nie otwierając oczu.

– Wąchasz co? – zapytała niepewnie po chwili, widząc że się nie ruszam.

– Hmmm… Wącham Polskę. I dzieciństwo.

– O, tak pachnie Polska? Let me try! – przyłączyła się Mała. – Oh, nice, mama!

Zamykam oczy i czuję. Pierwsze komunie. Majówki. Trasa z podstawówki do domu. Matura. Droga do Babci. Spacer nad Wisłą. Dłuższe wędrówki po szlakach spacerowych.

Bez sąsiadki młody taki, niepozorny i na dodatek zagrodzony. Lecz od tej pory miałyśmy z Małą misję znalezienia i przyniesienia do domu bzu. Dużej, dużej ilości, żeby pachniało w całym domu! Namierzyłam go wzdłuż pobocza autostrady, oczywiście za miejskim, a raczej stanowym płotem, w miejscu niedostępnym dla pieszych. Lecz cóż to dla nas, ekipy bzowych złodziejaszków wyposażonych w wiadro i nożyce ogrodowe!

bez3bez2

Jak na każdą zorganizowaną działalność przestępczą przystało, każdy miał przydzieloną rolę. Średnia miała pilnować samochodu i zaglądać w lusterka, czy nie jedzie szeryf. Mały miał pilnować, czy nie jedzie straż pożarna lub karetka pogotowia. Duża miała wkładać gałązki do wiadra. Mała poszła ze mną. Miała zachowywać się naturalnie i wskazywać ładniejsze gałązki. Ja miałam je ucinać.

Wszystko poszło sprawnie i według planu. No, może z tym naturalnym zachowaniem Małej trochę nie wyszło. Przejęta rolą złodzieja publicznego mienia, utrzymywanego z pieniędzy podatników, czyli mamy i taty, skradała się za moimi plecami rozglądając na prawo i lewo, tak jakby robiłyśmy coś złego… Moje dzieci to jednak miejskie dzieci. Takie rozsądne, przepisowe i logicznie myślące. Zupełnie nie to, co mama.

bez4

Bez jest, pachnie w kuchni i w sypialni. A ja wysilam pamięć… nie, nie da rady. Muszę wstukać w Google, jak szedł dalej ten wiersz. O proszę! To był Julian Tuwim. A wracając do wsadzania głowy w bez, bardzo mi przypadła do gustu ostatnia zwrotka:

Głowę w bzy – na stracenie,

W szalejące więzienie,

W zapach, w perły i dreszcze!

Rwijcie, nieście mi jeszcze!

bez5

 

 

Reklamy

3 thoughts on “Narwałam bzu, naszarpałam

  1. O!!! Już czuję zapach bzu roznoszący się po całym Twoim domu 🙂
    U mnie też bez za oknem i tak, jak Tobie, każda wiosna kojarzy mi się z jego zapachem i z wyprawami za miasto, żeby narwać całe pachnące naręcza.
    Wiosna! Piękny, kwiecisty czas 🙂

  2. Ha ha tez tak mam. Ostatnio zobaczylam jedno samotne drzewko bzu tu na Sycylii i stalam wsadzajac glowe i wachajac, az ludzie zaczeli na mnie dziwnie patrzec 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s